PANTALICA: WODĄ, DŁUTEM, DYNAMITEM

pantalica

Będzie o tym jak ten skrawek Gór Iblejskich kształtowała nieprzejednana przyroda, niestrudzone ręce człowieka, a nawet kopytka osiołków (no joke!) od czasów, kiedy historia nie była jeszcze historią aż po wiek obecny. Będzie o historiach ludzkich tych wesołych i smutnych, o narodzinach i śmierciach, najeźdźcach i wyswobodzicielach. Słowem spojrzenie racjonalno-emocjonalne na prawdziwy brylant… zespół nekropoli Pantalica.

PANTALICA: SKĄD  NAZWA?

Kiedy pierwszy raz natrafiłam na nazwę Pantalica, od razu przyszło mi na myśl to słynne heraklitowskie „Panta rei” i zastanowiło mnie czy jedno ma coś wspólnego z drugim. Poniekąd tak. Tu, w sposób szczególnie dosadny, czuje się na skórze widmo przemijającego czasu. Natomiast suche fakty historyczne mówią, że gdy przybyli w tamte strony Arabowie odnaleźli na płaskowyżu miejsce po mieście Hybla (od  sykulskiej bogini) i pionowe ściany usiane grobami skalnymi. Nazwali je Buntarigah czyli „miejsce pełne jaskiń”. Stąd po wielu przekształceniach powstała nazwa Pantalica.

pantalica
Fot. 1. Góry Iblejskie.

PANTALICA: WODĄ

Gdzie teraz rozciąga się Pantalica, kiedyś było ciepłe morze. Znamy to nazbyt dobrze z lekcji geografii: przez miliony lat na dno opadały skorupki żyjątek tworząc osady wapienne i kalkarenitowe.  Tak powstały Góry Iblejskie (wł. Monti Iblei, fot. 1), niezbyt wysokie pagórki rozciągające się orientacyjnie między Syrakuzami a Ragusą. Subtelny dowód na  biologiczny rodowód skał znajdziemy w ruinach starej stajni, gdzie jeden kamień wbudowany w ścianę zawiera koral (fot. 2, 3).

pantalica
Fot. 2. Stara stajnia…
pantalica
Fot. 3. … z zachowanym koralem.

Jak to w górach tego typu bywa jest tutaj silnie zaznaczona krasowość. Przez chropowatą skałę przedostała się woda (fot. 4). Na obszarze Pantalica najbardziej okazałym przykładem krasu jest Grotta dei Pipistrelli (fot. 5, więcej o nazwie i niechlubnej przeszłości tego miejsca za chwilę). 

pantalica
Fot. 4. Porowata skała wapienna.
pantalica
Fot. 5. Krasowa Jaskinia Nietoperzy.

Na tutejszy krajobraz silnie działały (i nadal to robią!) wody powierzchniowe, ale też podziemne. Obecnie są tu trzy rzeki. Te dwie najważniejsze to Calcinara i Anapo. Calcinara (fot. 6) jest bujną oazą zieleni: brzegi porasta akant (fot. 7). Skojarzenie z detalem roślinnym z głowic greckich kolumn  w stylu korynckim słusznie się nasuwa. Jak pięknie starożytni artyści potrafili inspirować się otaczającymi ich roślinami! Można też dojrzeć „włosy Wenus”, gatunek paproci  Adianthum capillus-veneris Linne (fot. 8).

pantalica
Fot. 6. Rzeka Calcinara.
pantalica
Fot. 7. Liść akantu.
pantalica
Fot. 8. Paprocie zwane „włosami Wenus”.

Anapo czyli „niewidoczna” (z języka greckiego, fot. 9) za czasów fenickich była podobno rzeką spławną na całej długości. Tędy przeprawiano się do i z wybrzeża. Poziom wody miał sięgać podobno połowy klifów. Trudno uwierzyć w relacje starożytnych kronikarzy, gdyż obecnie rzeka fragmentami płynie pod ziemią. Starożytna nazwa rzeki wydaje się jednak być nadal aktualna ze względu na fakt, iż stojąc na szlaku nad doliną nie widać jej wcale. Dlaczego? Drzewa i krzewy tak gęsto porastają brzegi, że uniemożliwiają zobaczenie lustra wody z góry! (fot. 10).  Nie wysycha w okresie lata, co jest rzadkością na Sycylii.

pantalica
Fot. 9. Dolina „Niewidzialnej”.
pantalica
Fot. 10. Eksplozja zieleni w dolinie rzeki.

PANTALICA: DŁUTEM

Skąd się wzięli na Sycylii i kiedy przybyli nie wiadomo. Sykulowie nie zaliczali się do specjalnie zaawansowanych technologicznie społeczeństw jak na ówczesne standardy. To, co Paolo Orsi wykopał w Pantalice czyli garnki z terakoty, sztylety i brzytwy z brązu, grzebienie i całe mnóstwo ozdobnych szpilek do spinania togi nie było dziełem rąk rolników i pasterzy. Wcześniej na Sycylię trafiła cywilizacja mykeńska (protoplaści Greków) z głównym ośrodkiem miejskim w Thapsos (koło dzisiejszej Augusty), która prężnie handlowała z Fenicjanami. Gdy Sykulowie  zaczęli napływać na wyspę, mieszkańcy Thapsos traktowali ich jak potencjalnych klientów. Sykulowie sprowadzali stamtąd narzędzia, ozdoby, naczynia i uczyli się od nich technik budowlanych. Sami najprawdopodobniej mieszali w drewnianych chałupach. Jedynie anaktoron zwany „Pałacem Księcia” (wł. Palazzo del Principe) na płaskowyżu był kamienny – mógł w nim mieszkać przywódca plemienia. Uprawiali pszenicę i doglądali  swych trzód. Mieli historyczne szczęście i jednocześnie nieszczęście sąsiadować z kulturą wyższą od nich samych. I o ile od Thapsos czerpali pełnymi garściami podnosząc standard swojego życia, o tyle pięć stuleci po przeprowadzce na Sycylię ich egzystencja stanęła w obliczu zagrożenia. Na sycylijskim lądzie stanęła stopa „tych złych Greków” czyli  Dorów z Koryntu. Różnili się od Greków jońskich z Wysp Egejskich, budowniczych Naxos koło Taorminy zainteresowanych pokojową koegzystencją z sąsiadami. Jonowie już tacy skorzy do współpracy nie byli – ich modus operandi to „zdominuj” i „weź w niewolę”. Taki los niestety spotkał  pasterzy z gór. W 733 r. p.n.e. Grecy założyli kolonię Syrakuzy, spaliwszy uprzednio lokalną sykulską wioskę na Ortygii. Potem zrobiło im się ciasno, więc zbudowali Neapolis, a potem… likwidując kolejne sykulskie osady  wyparli Sykulów z nizin i stolicy w Pantalice na niekorzystne terytoria. Plemię Sykulów nie potrafiło stawić zbrojnego oporu Grekom. Owszem mieli sztylety z brązu, które kupili, ale sami  broni produkować nie potrafili. Kultura grecka ich zdominowała, zniewoliła i wchłonęła.
Grecy też zmieniali krajobraz Pantaliki. Wybudowali akwedukt. Można by się spodziewać kilkupoziomowych łukowych konstrukcji, jakie zwykle kojarzymy ze słowem akwedukt. Ale nie… tak budowali Rzymianie. Grecy wyżłobili w skale kanał zaopatrujący w wodę Syrakuzy (fot. 11). Odcinek końcowy można do dzisiaj podziwiać na górnym tarasie teatru greckiego w Parku Archeologicznym Neapolis w Syrakuzach. Aż dziw bierze, że od stuleci ta sama zimna, orzeźwiająca woda z Anapo (fot. 12) nadal płynie wciąż sprawnym urządzeniem hydrologicznym jakby nie patrzeć. A my musimy po 15 lat wszystko remontować!

pantalica
Fot. 11. Grecki akwedukt.
pantalica
Fot. 12. Nimfeum w Syrakuzach.

Jeszcze jeden detal zwrócił moją uwagę, gdy jak kozica skakałam po ścieżkach rezerwatu próbując dotrzymać kroku Paolo: skąd te wgłębienia w ścieżce wypełnione wodą? Pantalica to trudny teren. Do transportu używano zwierząt jucznych i tak przez wieki ich kopytka wyżłobiły w wapieniu ślady (fot. 13). Turyści poprawili.

pantalica
Fot. 13. Ślady zwierząt jucznych.
 

Coś doniosłego jednak po pasterzach pozostało: groby ich bliskich. Małe, większe, tuż przy ziemi i wysoko na półkach skalnych (fot. 14). Jedna z pięciu wyodrębnionych nekropolii ma ich pięć poziomów! Nawet dzisiaj kiedy emocje opadły i wycieczka jest już tylko wspomnieniem zachodzę w głowę jak prości ludzie z epoki późnego brązu zdołali wycinać w pionowych ścianach jamy, umieszczać w nich ciała zmarłych i jeszcze do tego zabezpieczać wejścia blokami wapiennymi? Jacyś supermeni.

pantalica
Fot. 14. Grobowce.

Zawsze w modzie było plądrowanie grobowców. Ten niecny proceder nie ominął Pantaliki. Nie zachował się ani jeden nienaruszony grób (z tych, o których wiemy oczywiście) nie mówiąc o chociażby jednym nawet szkielecie. Do tej pory odkryto ich ponad 5 tysięcy więc jest jakaś nikła szansa, że zobaczymy kiedyś  rodowitego Sykula z Pantaliki.

Cmentarzysko po Sykulach przez stulecia pełniło funkcję bezpieczniej przystani. I tak: Grecy chowali się tutaj przed Rzymianami, Rzymianie przed Wandalami, Wandalowie przed Ostrogotami, Ostrogoci przed Bizantyjczykami, Bizantyjczycy  przed Arabami, Arabowie przed Normanami. Najdłużej zagrzali tu miejsce Bizantyjczycy. Powstała tu wioska bizantyjska. Paolo opowiadał mi, że w jaskini mieszkało nawet po kilkanaście osób. Budowano z drewna konstrukcje  wielopoziomowe – coś, co  nazwalibyśmy dzisiaj łóżkami piętrowymi. Płaskie wyżłobienie, gdzie Sykulowie układali ciało członka rodziny służyło za palenisko. Era Bizancjum była  czasem okropnego zaniedbania Sycylii – panował głód i  bieda. Jak trwoga to do  Boga – zaaranżowano w grobach kilka miejsc kultowych. Najlepiej dostępny jest kościółek krucyfiksu (fot. 15). Wewnątrz zachował się fragment mozaiki przedstawiający św. Mikołaja (fot. 16). „Okupację” arabską przywitano z otwartymi rękami.

pantalica
Fot. 15. Kościółek bizantyjski.
pantalica
Fot. 16. Świętemu Mikołajowi została tylko aureola.

PANTALICA: DYNAMITEM

Wodą, dłutem….. dynamitem. Rym mi podpasował, ale niestety etiopscy więźniowie wojenni nie mieli takich ułatwień. Pantalicą na nowo zainteresowano się w czasach drugiej wojny światowej. Konkretnie włoscy faszyści zwęszyli tutaj swój afrodyzjak – proch, a raczej składniki do jego produkcji. Natenczas Mussolini nakazał wpierw wybudować linię kolejki wąskotorowej łączącą dno Doliny Anapo z Ferlą (18 km). Tunele w białej skale więźniowie kopali ręcznie (fot. 17, 18). Wagonami wywożono wydobywaną siarkę, węgiel z opalanych drewnem pieców i …. odchody nietoperzy z tutejszych jaskiń m.in. z Grotta dei Pipistrelli (pl. Grota Nietoperzy). Po co? Są bogate w azotan potasu, niezbędny składnik prochu. Pomyślcie ile tego g… musiało się przez tysiąclecia nagromadzić! W czasach powojennych kolejką transportowano owoce uprawiane w okolicach. Wąskotorówka wyszła z użytku w latach pięćdziesiątych. Tory zdemontowano w 1956 r., teraz po ich śladzie biegnie piaszczysta droga i szlak pieszy. Ostatnio odremontowano zachowaną stację kolejki (fot. 19). Z mostu kolejowego po raz pierwszy widać lustro Anapo (fot. 20).

pantalica
Fot. 17. Tunel wykopany rękami więźniów z Etiopii.
pantalica
Fot. 18. Scena jak z „Alicji w krainie czarów”, ale Etiopczykom na pewno nie było do śmiechu.
pantalica
Fot. 19. Odnowiona stacja kolejki wąskotorowej.
pantalica
Fot. 20. Widok na Anapo z mostu kolejowego
 

PANTALICA: PODSUMOWANIE

Pantalica jest doceniona w dwójnasób. Jest dziedzictwem kulturowym ludzkości wciągniętym od 2005  r. na listę UNESCO. Ma wspólny wpis z Syrakuzami. Jaki to ładny paradoks, wszakże Syrakuzy Pantalicę doprowadziły do upadku. Pod względem przyrodniczym jest objęta ochroną prawną tworząc Rezerwat Pantalici, Doliny Anapo i  Strumienia Cava Grande.

PANTALICA: REKOMENDACJA

Czasem warto nie słuchać Iwaszkiewicza i dać „nająć się przewodnikom”. Nikt nie pokaże ci tylu miejsc i zakamarków, co osoba, która tam się urodziła. Jak my po drzewach, tak Paolo skakał z klifów do Anapo w dzieciństwie. Świetnie mówi po angielsku, jest w nim dużo entuzjazmu i pasji. Widać i słychać emocjonalne podejście do pracy i ludzi. Jest elastyczny i  zaangażowany. Weźmie was tam, gdzie nie zabierze przewodnik papierowy i GPS. Organizuje wycieczki różnej długości i trudności łącznie z wejściami do wyżej położonych jaskiń. Także spływy kajakowe rzekami rezerwatu. Również trekkingi po sąsiadującym rezerwacie Cavagrande di Cassibile.
Kontakt:
Profil Paolo Cavarra i jego fanpage na Facebooku
Nr. telefonu: +39 338 475 2390 (również Whats Ap.)

Za korektę dziękuję Asi Pioro, która również organizuje trekkingi po rezerwacie Pantalica (także po Etnie i innych rezerwatach).

Jeśli interesują was inne sycylijskie rezerwaty zapraszam do wpisu o: rezerwacie La Timpa koło Acireale, rezerwacie morskim dookoła Wyspy Marettimo, oraz szlaku dookoła Monte Cofano.