TRAPANI: LEKKOSTRAWNY SPACEROWNIK HISTORYCZNO-ARCHITEKTONICZNY

trapani

Nieznane miasto na zachodnim krańcu Sycylii kilka lat temu przyczyniło się ogromnego wzrostu zainteresowania wyspą zwłaszcza wśród Polaków. Jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać blogi, serwisy usługowe, pensjonaty. Mimo, że Trapani stała się „bramą na Sycylię” można wyczytać w sieci niejedną niepochlebną opinię o niej. Że nie umywa się do Palermo, Taorminy czy Syrakuz. Że nic w niej nie ma. Że nie ma co robić. Owszem to częściowo prawda: Trapani nie miała szczęścia i wszystko co cenne historycznie przepadło. Nie uwzględnia się ogromu zniszczeń podczas wojny, które nie dotknęły miast północnego  czy w wschodniego wybrzeża. Odwiedzający odnajdą tutaj kilka fascynujących miejsc, które nie pasują do wizerunku Trapani jako typowego sycylijskiego miasta usianego barokiem. Oto lekkostrawny spacerownik historyczno-architektoniczny, który obala stereotypy.

Via di Mura Tramontana: dzieło namiestnika i wicekróla

Uliczka biegnąca górą murów powinna pretendować do miana kandydatki na najbardziej urokliwy zakątek miasta. Ulubione miejsce wieczornych spacerów estetycznie podświetlone punktowo mieszkańcy zawdzięczają… okupantowi. Ale po kolei.

Przy tej okazji nie sposób nie wspomnieć o strategicznym położeniu Trapani. Już Elimowie dostrzegli zaletę kawałka lądu w kształcie sierpa na zachodnim krańcu Sycylii. Drepanon był portem dla ich stolicy w Erice. Miasto było ufortyfikowane. W przeciwieństwie do Erice w Trapani nie zachował się nawet fragment ich systemu obronnego.

To, co podziwiać można dzisiaj jest XIII-wieczne z późniejszymi dodatkami. Rok 1282 przyniósł zmiany polityczne. W wyniku nieszporów sycylijskich zmieniła się panująca dynastia. I tak: po usunięciu z tronu Andegawenów na króla Sycylii koronował się Piotr III, król Aragonii. Swojego syna, Jerzego mianował namiestnikiem Królestwa Sycylii, a ten zarządził szeroko zakrojony plan ulepszenia obronności miast swojego nowego państwa. Tym sposobem Trapani otrzymała mury obronne. Nie koniec na tym. W XVI w. nasiliły się ataki tureckich piratów. Wicekról Sycylii Pignatelli nakazał wzmocnienie murów i budowę bastionów. Po pierwsze, żeby utrudnić życie piratom, po drugie by bronić miasto przed nową bronią; armatami. Powstały dwa bastiony: Conca i Imperialny zwany Bastionem św. Anny.

Miejsce stało się w swoim czasie celem inicjatywy trapaczyków. Przy murach jest plażyczka gdzie na brzegu i przykotwiczone do dna morskiego unoszą się na tafli kolorowe łódki. Widok niczym z bajki. Niestety jest to również punkt, gdzie ludzie pozostawiają po sobie tony śmieci. Od 2017 roku mieszkańcy umawiają się na coniedzielne sprzątanie.

trapani
Via di Mura Tramontana w promieniach wschodzącego słońca.
trapani
Na samym końcu bastion Conca i przycumowane łódki na pierwszym planie.
trapani
Bastion Imperialny.

Chiesa di Liberale: dzieło rybaków i poławiaczy

Przy tym obiekcie sprawdza się  koncepcja, że zawsze warto poszperać w przewodnikach i internetach, bo koło nosa może nam niepostrzeżenie przejść prawdziwy klejnot. Z czego zrobiony jest ten niepozorny, niemalże niezauważalny kościółek? Z korala. Miejsce wiąże się z legendą o świętym Liberalu, który odmówił wyrzeczenia się wiary w Chrystusa i zginął śmiercią męczeńską koło Kartaginy. Rybacy z Trapani w wodach w okolicach Kartaginy znaleźli dużą ilość cennego korala i swoje powodzenie przypisali niewinnej krwi swojego świętego patrona. Rzekomo po wylądowaniu ładunku zbudowali z niego kościół. Ile w tym prawdy trudno ocenić. Naturalnie nie mamy na myśli czerwonego korala, z którego słyną trapańscy poławiacze i jubilerzy, ale wnętrze jest w istocie zrobione z rafy koralowej. Pochodzi z XVI w.

trapani
Kościółek z korala.
trapani
W środku. Ściany z rafy.

Torre di Ligny: dzieło pana z Ligne

Budowę wieży zlecił w 1671 roku Claudio La Moraldo. Reprezentant jednego z najbardziej znamienitych rodów książęcych w Belgii pozostawił po sobie piękny wkład w militarną architekturę współczesnego Trapani. Zaprojektowana  przez Carlosa Grunembergha budowla ma cztery charakterystyczne balkoniki wartownicze na rogach, wszystkie w kształcie ślimaka. Umieszczono w nich cztery latarnie, które za zadanie miały komunikować się z innymi  wieżami na wybrzeżu. Do 1862 roku wyposażona była w armaty, potem przejęła funkcję kontroli ruchu morskiego. Na fasadzie skierowanej ku miastu jest małe wejście, okno zwieńczone trzema herbami i mały balkon. Dziś mieści Muzeum Prehistorii i Morza. Można za symboliczną opłatą obejrzeć starożytne artefakty jak kotwice, amfory i najcenniejsze trzy rzymskie hełmy żołnierskie. Z tarasu na dachu widać łącznik prowadzący do wieży i krajobraz miasta.

Pytałam kiedyś miejscowych jak to jest, że zaraz po generalnym remoncie Torre di Ligny tynk na froncie momentalnie zaczyna odpadać. I nie jest to rezultat wandalizmu. Okazuje się, że nawet przy użyciu najlepszej jakości materiałów, żaden nie radzi sobie z wilgocią. W zasadzie sycylijskie zabytki trzeba by non-stop poddawać renowacji. Ale czy nie warto?

trapani
Wieża Ligny.

Też tak macie, że podpieracie krzywą wieżę w Pizie, pijecie wodę z dwunastu kraników fontanny  Onufrego w Dubrowniku w kierunku  przeciwnym do ruchu wskazówek zegara czy całujecie kamień elokwencji z Blarney leżąc na plecach? Jednym z typów „rytuałów magicznych” jest bycie w dwóch miejscach jednocześnie. Przychodzi mi na myśl enklawa belgijska na terenie Niderlandów: miejscowość Baarle-Nassau, gdzie na chodnikach zewsząd widać wymalowane farbą granice. W Trapani jak chcesz jesteś na dwóch morzach. W praktyce trudne do zrobienia, ale jednak. Gdzieś mi się obiło o uszy, że Trapani bywa nazywana „miastem dwóch mórz”. Niby tak. Jak spojrzeć na mapę faktycznie na północ od miasta jest Morze Tyrreńskie, na południe Śródziemne. Jakoś nie obeszło mnie to specjalnie, do momentu gdy doszło do mojej świadomości w sposób zaskakujący. Obchodzę sobie więżę Ligny aż tu widzę panią, która wspina się na barierkę, siada na niej i robi „scenę z Tytanika”. Wiecie… „I’m flying, Jack!”. Ki diabeł myślę sobie. Rozglądam się, no morze jest, ale kolejną focię trzepać na tle morza zwyczajnie? Pani kołysze się w prawo, lewo, potem zeszła i zaczęła szpagat robić, a pan jej towarzyszący usiłował objąć to w kadrze. Kolejna myśl ach ci turyści! Podchodzę bliżej, za rzeczoną barierką widać skałki tzw. scoglierę. I zaświtało. No przecież! Wzdłuż tych poszarpanych skałek przebiega umowna  granica między morzami. Pani po prostu zapragnęła być na obu. Stąd te śmieszne wygibasy 🙂

trapani
Scogliera wyznaczająca umowną granicę między morzami. Na prawo Tyrreńskie, na lewo Śródziemne.
trapani
Torre di Ligny i charakterystyczny łącznik. Pójdźcie tam po południu – wtedy kolorowe kamieniczki są lepiej oświetlone 🙂

Castello di Mare i Colombaia: dzieło trojan (sic!)

Spokojnie, to tylko legenda. Nie staram się „zafałszować historii”, ale nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o jakiejś. Chyba wszystkie nacje mają skłonność do wywodzenia swojego pochodzenia od mitycznych bohaterów. Dodajemy tym sobie ważności, choć wysnuwane teorie trącą groteską (rzekomo mój rodzinny Lublin założyła córka Juliusza Cezara). Trapani ma ku temu chociaż podstawy – była w centrum antycznego świata, ale dowody nie świadczą o związku Troi i Trapani.

Pierwsze wzmianki historycznej wartości o fortyfikacjach tym miejscu pochodzą z czasów pierwszej wojny punickiej. Kartagińczycy mieli w Trapani port dla swoich pływających machin wojennych i stąd (jak i z Marsali) najprawdopodobniej wyprawiali się na bitwy morskie z Rzymem (pisałam o tym we wpisie o wyspie Marettimo). Przyjmuje się, że wieżę obronną nakazał zbudować Hamilkar Barkas, ojciec słynnego Hannibala. Dwa lata po sromotnej klęsce Rzymu w bitwie o Egady, konsul Numio Fabio Buteone zemścił się i w jedną noc zajął wysepkę i wyciął w pień całą załogę. Po wkroczeniu Cesarstwa  Rzymskiego na  Sycylię, dzisiejsza Isola Colombaia popadła w zapomnienie. Nazywała się wtedy Peliade (od gr. Peliàdes) czyli gołębica, co podsuwa myśl o ceremoniałach kultu Wenus Erycyjskiej, której symbolem była biała gołębica. Arabowie z wieży fenickiej zrobili latarnie morską. Dopiero Aragończycy nadali jej ośmioboczny kształt i istotne znaczenie. W 1360 roku w wieży przebywała żona króla Fryderyka Aragońskiego, królowa Konstancja. Przebudowana w ok. 1400 roku za panowania  Karola V była pierwszą linią obrony podczas ataków pirackich na miasto. Obecnie podziwiać możemy wersję XVI-wieczną dzięki wspomnianemu księciu Ligne Claudio La Moraldo (1671). Tutaj Burbonowie przetrzymywali swoich przeciwników (powstania przeciw ich rządom w 1821 i 1860), a także aktywistów Risorgimento – narodowego ruchu ideowo wpisującego się w Wiosnę Ludów. Po tzw. powstaniu palermitańskim więziony był tutaj Michele Fardella.

trapani
Zamek morski i Colombaia.

Villino Nunzio Nasi: dzieło ministra

Nad tą skałą, którą na próżno chciał uczynić sanktuarium spokoju w swoim udręczonym życiu, unosi się duch Nunzio Nasi. Tutaj kontynuuje swe rozmowy z Bogiem, z morzem i z potomnością (tłumacz. własne).

Adwokat, filozof, profesor uniwersytecki, polityk, prezydent prowincji, minister, demokrata, przeciwnik włoskiego faszyzmu, członek palermiańskiej masonerii – Nuncio Nasi – postać tyle barwna co kontrowersyjna jest związany z Trapani jak papież z Polską, a z tym miejscem nadzwyczaj. W 1898 roku odkupił od władz miasta teren zwany „Lo Scoglio” i rozpoczął budowę swojego gniazdka, które miało mu zapewnić azyl po serii politycznych niepowodzeń.

trapani
Wąsaty pan to Nunzio Nasi.

Dom nijak wpisuje się w tkankę miasta, a jednak biel ścian i lazur okiennic tak komponują się z morzem, że aż nie sposób się nie zachwycić. Jest to jeden z niewielu przykładów architektury art nouveau. Bryła jest prosta, elewacja wyłożona białym kamieniem z dekoracjami. Wnętrze, niedostępne dla publiczności, jest siedzibą Wydziału Biologii Morza na Uniwersytecie Otwartym w Trapani.

trapani
Villa Nunzio Nasi, secesyjna.

Dookoła willi jest park lub coś, co kiedyś parkiem było. Ale minęło. Porozbijane klosze lamp oświetleniowych, zdewastowana w środku i z zewnątrz kapliczka (również secesyjna), walające się puszki i butelki i… przepiękna nadmorska roślinność. Ostały się tabliczki z opisem gatunków roślin i typami wiatrów wiejących w Trapani. Ach, aż serce się kraje jak można tak zdewastować dobro, jakby nie patrzeć wspólne. Taki wtręt osobisty – to moje najulubieńsze miejsce w mieście – z dala od hałasu, wśród fal i skrzeczących mew. Odwiedźcie – doświadczycie przyprószonego piękna.

trapani
Kapliczka.
trapani
Zdewastowane wnętrze.
trapani
Przesmyk prowadzący do willi jest miejscem występowania typowej roślinności.
trapani
Polecam przejść się w najodleglejszy zakątek Trapani.

Jeśli zdecydujecie się uczynić Trapani punktem startowym do eksploracji Sycylii może przydać się wam mój poradnik gdzie udać się i co zobaczyć nie dysponując samochodem.