katakumby kapucynów w palermo
Palermo i okolice,  SYCYLIA PÓŁNOCNA

Katakumby kapucynów w Palermo: poczuj własne usychanie

Tak mniej więcej brzmiał post nad serią zdjęć z telefonu na moim facebookowym wall’u. Ktoś z poczuciem humoru w lakonicznym zdaniu przekazał wrażenia z wizyty w ikonie Palermo jeśli chodzi o zabytki. To zdanie można by wziąć za motto – nie żeby przestraszyć – by uczulić na zbliżającą się śmierć i uwrażliwić na życie. Takoż działa, w większości przypadków widok szkieletów przytwierdzonych do ścian, ubranych w porwane, zakurzone stroje z epoki. I chociaż niektórzy chodzą z maseczkami na twarzach i jakby chcieli jak najprędzej wyjść, inni zaś wolno przesuwają się w kolejce uważnie skanując wzrokiem każde zdekomponowane ciało, wszyscy bardziej lub mniej świadomie wychodzą stamtąd odmienieni – kłopoty dnia codziennego wydają się jakby odrobinę mniejsze. Osobiście uważam, że powinno się wycieczki do takich miejsc zapisywać jako lek na narzekanie, zamartwianie i wszystkie inne bolączki współczesności. Katakumby kapucynów w Palermo być może nie zlikwidują naszych problemów. Za to pomogą się zdystansować, a może i nawet nauczą radości z samego istnienia.

Zanim o katakubach najpierw o kapucynach

Budynek, pod którym ustawiają się w kolejce pragnący zaznać wrażeń turyści, nie sugerowałby jakiejś wybitnie długiej historii. Katakumby zdeklasowały i zaćmiły przeszłość tej atrakcji miasta, a ta, jako całość to nie tylko to, co pod ziemią. Okazuje się, że tutaj przeszłość sięga co najmniej średniowiecza. Mury zakonu skrywają normandzką z pochodzenia kaplicę Matki Boskiej Pokoju z czasem przebudowaną. To tylko jeden fragment układanki. W 1534 roku właściciel pałacu przylegającego do Capella S. Maria della Pace, Ottavio d’Aragona przekazał na łożu śmierci swój dom kapucynom palermiańskim. Po przenosinach zaczęła się akcja rozbudowy. Ujawniła ona przypadkowo 45 świetnie zachowanych ciał braci zakonnych pochowanych we wspólnej mogile przylegającej do kościoła (1597). I właśnie ten kolektywny grób dał początek dzisiejszym katakumbom. Z względu na powiększającą się liczbę zakonników, stopniowo je rozszerzano.

katakumby kapucynów w palermo
Budynek zakonu kapucynów.

Katakumby kapucynów w Palermo to nie katakumby

Z technicznego punktu widzenia katakumby kapucynów w Palermo nie są katakumbami. Pierwotnie katakumby – od słów κατά (kata) – pod/na dole i τύμβος (tymbos) – grób/mogiła) – były nieregularnym systemem korytarzy wydrążonych w skale i zazwyczaj nie robiono ich z intencją chowania zmarłych. Po prostu wyrobiska po tufie wulkanicznym (jak w Rzymie) czy jakimkolwiek innym materiale budowlanym porzucano i z czasem służyć zaczęły innym celom. np. jako magazyny czy cmentarze. Czasem owszem od początku funkcjonowały jako miejsce wiecznego spoczynku. Dopiero później katakumbami zaczęto nazywać każdy podziemny cmentarz – nieważne w naturalnym podłożu czy krypcie kościoła. Tyle w kwestii ogólnego nazewnictwa.

Kapucyni łamią zasady i hołdują tradycji

Co więcej, odkrycie zbiorowego pochówku tamtejszych braci dało początek nowemu zwyczajowi – do tej pory “chowano się” raczej w kościołach, kryptach, jak byłeś majętny, i na przykościelnych cmentarzach, ale jednak w indywidualnych mogiłach nawet jak byłeś biedakiem i obojętnie jakiego wyzwania byłeś. Kapucyni od wydarzeń z 1597 roku uważanych za cudowne zmienili porządek rzeczy nie tylko w kwestii sposobu pochówku: wpuścili do swoich podziemnych czeluści również kler diecezjalny i zakonników z innych zgromadzeń, a od roku 1783 nawet świeckich. Do tej pory groby zbiorowe były domeną życia zakonnego. Łatwo się domyślić, że kto chciał “leżeć przy głównej alei”, a nie był stanu duchownego musiał zapłacić za życia lub liczyć na rodzinę. Ciało oddawano we wprawne ręce braciszków, a ci już wiedzieli co zrobić. U kapucynów było modnie spoczywać na wieczność.

Katakumby kapucynów w Palermo były przykładem prężnie rozwijającego się na łonie kościoła katolickiego zwłaszcza na gorącym Południu kultu “dusz proszących” czekających w czyśćcu na wejście do nieba.

Metoda konserwacji

Czasochłonna, żmudna i kosztowna nazywana balsamizacją. Zmarłemu w pierwszej kolejności usuwano organy wewnętrzne. Potem ciało trafiało do zamkniętego pomieszczenia ‘colatoi’ (“obciekacz”) i pozostawało tam na około 8 miesięcy do roku do wyschnięcia. Następnie ciało przemywano wodą, potem octem i ponownie suszono. W czasach szalejących chorób zakaźnych zmieniano procedurę – zamiast wody i octu używano arszenik i mleko wapienne. Jamy ciała wypychano słomą, ubierano w ubranie dostarczone przez bliskich i w zależności od wydanych dyspozycji przytwierdzano do ściany w niszy lub składano w trumnie. W katakumbach ta technika dominowała, ale jest też kilka przypadków tzw. mumifikacji, gdzie organy wewnętrzne pozostają na miejscu – trzeba ‘jedynie’ bardzo precyzyjnie dobrać i utrzymywać warunki zewnętrzne (temperaturę, wilgotność).

Kapucyni byli mistrzami w swej profesji, co potwierdza literatura tematu, uznająca techniki konserwacji spotykane w katolickich zakonach kapucyńskich na wyspie za osobną kategorię (poza Palermo np. w Savoce). Niestety nawet najlepsi balsamiści przegrywają z czasem. Od 2007 roku ciała pochowanych ludzi są systematycznie badane przez naukowców zrzeszonych pod sztandarem “Progetto Mummie Siciliane”, wspólnej inicjatywy Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów, Ministerstwa Kultury i Departamentu Sycylijskiego Dziedzictwa i Tożsamości. Stosując nieinwazyjne metody badawcze i szanując godność zmarłych bada się procesy rozkładu szukając sposobu na, jak do tej pory, niezatrzymywalne niszczenie kapucyńskich mumii.

katakumby kapucynów w palermo
Korytarz. Zapytałam pana z kasy czy pozwoli mi zrobić jedno zdjęcie. I pozwolił.

Kim są ludzie z katakumb?

Ludźmi z prawie wszystkich szczebli drabiny społecznej oprócz biedoty, której nigdy nie byłoby stać, by sprawić sobie kwaterę w, jakby nie mówić, luksusowym hotelu wiecznym. Lekarze, profesorowie akademiccy, malarze, architekci, mnisi, księża parafialni, kardynałowie, biskupi, synowie królewscy, książęta, politycy, żołnierze (uczestnicy Wyprawy Tysiąca), wojskowi wyżsi stopniem, lokalna arystokracja i burżuazja. Są posortowani według płci (korytarz mężczyzn i korytarz kobiet), zawodów (korytarz profesorów), stanu (korytarz duchownych) i wieku (korytarz dzieci).

Wprawne oko specjalisty dostrzeże na niektórych ciałach ślady po niedomaganiach i chorobach na jakie cierpieli i/lub zmarli ludzie tutaj złożeni. W trumnach i na strojach dojrzymy przedmioty o znaczeniu symbolicznym: żelazne serca, odwrócone pochodnie (gasnące życie), klepsydry (upływający czas), uroborosy (węże pożerające własne ogony symbolizujące cykl narodzin i śmierci), motyle (przeobrażenie, zmiana) i znane nam bliżej święte obrazki wkładane zmarłemu w dłonie. W korytarzu kobiet panny noszą żelazne korony i trzymają liść palmy – symbole czystości i niewinności.

Całe mnóstwo spoczywających ciał jest anonimowych, gdyż nie zachowała się żadna dokumentacja. To co widzimy jest również obrazem niekompletnym – duże zniszczenia miały miejsce podczas bombardowań z 1943 roku oraz pożaru z 1966.

Z osobistości wymienić należy:

  • Nicola Balcescau, rumuński patriota i pisarz, który zmarł w Palermo 29 listopada 1852 roku. Ponieważ rumuński Komitet Narodowy nie znał dokładnego miejsca pochówku Balcescau, w setną rocznicę śmierci ufundowano tablicę pamiątkową, która wisi w katakumbach. Dość niedawne badania archiwum kapucynów wykazały, że został on złożony do zbiorowej mogiły, ale na terenie naziemnego cmentarza kapucynów
  • wielebny Alessio Narbone, jezuita i filozof
  • Alay, syn króla Tunezji, który przeszedł na chrześcijaństwo i zmienił imię na Filip Austriacki (zm. 20 września 1622 r.)
  • Don Vincenzo Agati (zm. 3 kwietnia 1731 roku), o którym pisał Antonio Mongitore (piewca sycylijskiej historii, autor, prezbiter, kanonik)
  • Filippo Pennino i Lorenzo Marabitti – rzeźbiarze palermitańscy
  • Giuseppe Velasco, sycylijski malarz pochodzenia hiszpańskiego, urodzony i zmarły w Palermo autor niezliczonych obrazów i fresków w palermiańskich kościołach (i nie tylko np. freski w Salonie Chińskim i Sali Herkulesa w Palazzo dei Normanni). Ciekawostką jest fakt, że zmienił pisownię swojego nazwiska by upodobnić się do słynnego Diego Velázqueza z Sewilli
  • Mons. Franco D’Agostino, biskup katolickiego kościoła włosko-albańskiego obrządku bizantyjskiego z Piana degli Albanesi
  • Paolo Ragona i Giulio Ascanio Enea w świetnie zachowanych mundurach Królestwa Obojga Sycylii i w perukach. Enea był uczestnikiem rozruchów z 1848 roku przeciwko Burbonom. Awansował do stopnia pułkownika
  • Giovanni Paterniti – wicekonsul Stanów Zjednoczonych (zm. 1911)
  • Salvatore Manzella – słynny chirurg

Kilka mumii zasługuje na uwagę ze względu na szczegóły dotyczące technik konserwacji czy znaczenia dla historii tego miejsca:

  • Antonio Prestigiacomo, zakonnik pochowany w 1844 roku. Jest to przykład stosunkowo dobrze zachowanej mumii, która nosi ślady nastrzykiwań arszenikiem – czerwonawy odcień skóry
  • Bartolomeo Megna zwany “Gigantem” – najwyższa osoba pochowana w katakumbach
  • świecki brat Sylwester z Giubbio zmarły w 1599 roku był pierwszym “rezydentem” katakumb. To przykład mumifikacji. Jako ostatniego złożono brata Ryszarda z Palermo (zm. 1871). Silvestro jest symbolem katakumb i otwiera korytarz duchownych.
  • Rosalia Lombardo, córka generała Lombardo zmarła 6 grudnia 1920 roku w wieku 2 lat na oskrzelowe zapalenie płuc, być może jako powikłanie po panującej wtedy grypie hiszpance. Ponoć po złożeniu do trumny, często nawiedzała grób rodzina zmarłej dziewczynki. Rozalia to taka mała gwiazdka na firmamencie nazywana pieszczotliwie “Śpiącą Pięknością”. Wyjątkowa jest z kilku względów. Po pierwsze, w jej przypadku zastosowana została nietypowa i do pewnego momentu nierozszyfrowana metoda konserwacji. Opracował ją doktor Alfredo Salafia. Polegała na wstrzykiwaniu do ciała rozmaitych substancji chemicznych. Recepturę balsamista zabrał do grobu. Specjaliści szacują, że właśnie dzięki innowacyjności doktora, zwłoki tak dobrze się trzymają do dziś. Po drugie, Rozalia była jednym z ostatnich zmarłych złożonych w katakumbach po tym jak władze zakazały pochówków tego rodzaju

Mumie, które do tej pory wyglądają najlepiej zawdzięczamy wspomnianemu doktorowi Alfredo Salafia. Źródła mówią o nim “chemik”, ale nie miał kierunkowego wykształcenia. W dziedzinie mumifikacji po prostu eksperymentował aż doszedł do wprawy. Nie przekazał on nikomu “przepisu na sukces” zmarłszy w 1933 roku. Ale, ale. Siostrzenica drugiej żony Salafii była w posiadaniu odręcznych notatek doktora. Przekazała ona dokumentację krewnemu Dario Piombino-Mascali, antropologowi biologicznemu, a ten zdołał na jej podstawie odtworzyć magiczną formułę. Salafia nie usuwał organów, a w miejsce krwi wprowadzał mieszaninę formaliny, soli cynku, alkoholu, kwasu salicylowego i gliceryny. Twarz traktował parafiną. Z dzieł Salafii oprócz Rozalii Lombardo w katakumbach jest jeszcze jego brat Ernesto i wicekonsul Paterniti. Zabalsamował jeszcze wiele innych postaci z wyższych sfer Palermo m.in kardynała Michelangelo Celesia, senatora Giacomo Armò, etnografa Giuseppe Pitrè oraz Księcia Francavilla (spoczywają poza katakumbami). Ze sław zabalsamował na zlecenie Francesco Crispi, polityka okresu risorgimento, prawnika, dwukrotnego premiera Włoch.

katakumby kapucynów w palermo
Zdjęcie jest przestarzałe: obecnie oryginalna trumna wstawiona jest do szklanej, która perfekcyjnie zabezpiecza Rozalię przez zmianami temperatury, wilgotności, światłem i powietrzem.

Podsumowanie

Wcale nie trzeba być fachowcem aby docenić wizytę w tym niegdyś prestiżowym hotelu dla zmarłych. Można po prostu wzruszyć się widząc dzieci w trumienkach przystrojone w najlepsze ubranka i zwyczajnie zapłakać nad ich losem. I też będzie dobrze. Ubolewam trochę nad jednym: szkoda, że mumie nie są podpisane. Przy niektórych postaciach zachowały się oryginalne tabliczki, ale w większości osób żeby wiedzieć z kim mamy do czynienia trzeba się dokształcić wcześniej. Mumii jest około 8 tysięcy, ale te “podstawowe” najistotniejsze mogłyby być podpisane.

Do katakumb najlepiej dotrzeć piechotą. Około 250 m za Porta Nuova trzeba odbić w Via Cappuccini, następnie po ok. 900 m skręcić w prawo w Via Piedimonte. Po chwili trafiamy na Piazza Cappuccini. Do skrzyżowania Via Cappuccini i Via Piedimonte dojeżdża autobus #327 z Piazza Indipendenza (dogodny węzeł przesiadkowy).

Katakumby kapucynów w Palermo są czynne codziennie w godzinach 9-13 oraz 15-18. Lepiej unikać 9 i 15 – wtedy są straszne tłumy o czym się dobitnie przekonałam. Od października do marca katakumby są zamykane w niedzielne popołudnia. Bilet wstępu w cenie €3. Do nabycia 6-języczny przewodnik po katakumbach ze zdjęciami, a nawet osobny w języku polskim. Jest kategoryczny zakaz robienia zdjęć i kręcenia filmów. Obowiązują elementarne zasady dobrego zachowania.

Oficjalna strona kapucynów.

Korzystałam z:

  • “Katakumby kapucynów”, polska wersja językowa, tłum. Teresa Nawara, wyd. Stampa La Tipolitografica srl – Palermo
  • “Guida alle Catacombe dei Cappuccini”, wyd. Smeraldi Edizioni, Palermo
  • https://izi.travel/en/acd4-catacombe-dei-cappuccini/it
katakumby kapucynów w  palermo
Braciszek nosi sznur na szyi na znak pokuty.

O innych ciekawych miejscach w Palermo poczytasz tutaj: