Monte Pellegrino: milczący strażnik Palermo

W zamku w Baranowie Sandomierskim jest korytarz łączący dwie baszty o którym mówi się Galeria Tylmanowska. Na obrazach rozpoznajemy m.in. Rzym, Wenecję, Florencję i Weronę. Nad wejściem do baszty wisi panorama teatru antycznego w Taorminie, a zaraz obok po prawej scenka rodzajowa: widać ludzi zajętych swoimi sprawami w porcie, łódki z żaglami, a w tle, góra, nadzwyczaj dziwna, trzyczęściowa, niezgrabna – jakby ktoś nieociosany kloc skalny postawił nad brzegiem morza. Cóż to za miejsce? Research wykazał: Palermo i Monte Pellegrino. Na kilka lat świetlnych poszła góra w niepamięć. Conca d’Oro, Monti di Palermo i… Monte Pellegrino Gór dookoła stolicy Sycylii w bród. Samo miasto leży na równinie. Ze względu na zatokowe położenie przybiera ona kształt muszli, na której od pokoleń uprawia się złoto czyli cytrusy – stąd wzięła się poetycka nazwa Conca d’Oro – Złota Koncha (muszla). Skoro złota (hehe) musi być szczelnie chroniona na całej długości przez łańcuch Gór Palermitańskich (wł. Monti di Palermo). A na poważnie właśnie góry współtworzą przyjazny klimat sprzyjający sadownictwu. Najlepiej widoczna i rozpoznawalna jest Monte Pellegrino (606 m n.p.m.). O górze pisał Polibiusz nazywając ją Ercte lub Eircte (gr. Εἱρκτή) mając pewnie na myśli jej strome ściany. Stąd nękał Rzymian okupujących Palermo wódz kartagiński Hamilkar Barkas. Arabowie nazywali ją Gebel Grin czyli “Bliska Góra”. Sycylijczycy w dialekcie mówią Munti Piddirinu. Monte Pellegrino: czy wieszcz miał rację? Miało być w tytule “najpiękniejszy przylądek świata”. I nie! To nie miał być slogan wzięty z broszury reklamowej. Tak napisał o Monte Pellegrino Goethe kiedy spisywał swoje wrażenia na bieżąco w dzienniku wydanym później pt. “Podróż włoska”. Nie ma w tym stwierdzeniu krzty przesady: potwierdzam to oburącz, z tym, że pomyślałam pisać o Monte Pellegrino mniej poetycko, za to bardziej praktycznie. Trochę z innej perspektywy, więc tytuł jest z premedytacją i trochę na przekór. Rzecz w tym, że Monte Pellegrino stoi jakby na straży miasta: osłania je przed sycylijskim żarem, w czasach niedoli przynosi religijne uniesienie i ukojenie, a na co dzień jest dla palermian odskocznią od rutyny. Chociaż obecnie leży w granicach miasta i teoretycznie raczej niewiele można się po niej spodziewać, jest zupełnie inaczej. To taka “kraina czarów” porośnięta lasem, z rozległymi łąkami na których pasą się zwierzęta i krętymi ścieżkami prowadzącymi donikąd. Owszem przez stulecia została ucywilizowana, lecz wiele pozostało z jej pierwotnego wiejskiego charakteru. Ta góra żyje i ma to swój nieodparty urok. Monte Pellegrino uchroni przed… zarazą A tak naprawdę jej najsłynniejsza mieszkanka pieszczotliwie zwana przez mieszkańców “La Santuzza”. Góra do pewnego momentu w dziejach Palermo nie miała większego znaczenia. Wszystko zmieniło się w XVII wieku, gdy Palermo po raz kolejny nawiedziła zaraza. Dziś uważana jest za “świętą górę”, a co wytrwalsi pielgrzymują na jej wierzchołek, by odwiedzić “Małą Świętą”. Rozalia Sinibaldo urodziła się ok. 1129-30 roku na zamku Olivella w Palermo. Była dobrze urodzona: jej ojciec książę Sinibaldo był spokrewniony z Wilhelmem II Złym i służył królowi Rogerowi II. Matka, Maria pochodziła z rodu Roberta Guiscardo, księcia Apulii i Kalabrii. Brzemienna Maria przed rozwiązaniem miała proroczy sen, by dziewczynce nadać niezwykłe imię – Rozalia. Potraktowała go jako zapowiedź jej ascetycznego (róża i kolce) i pełnego oddania Bogu życia (lilia). Do chrztu ponoć trzymał ją sam król. Od dzieciństwa przygotowywana była do życia damy – zabierano ją na przyjęcia i uczono etykiety planując wydanie jej za mąż. Młoda Rozalia miała zgoła inne plany. Mając 14 lat dała nogę w przeddzień zaręczyn z Baldwinem. Uciekła z domu i zamieszkała w grocie w Quisquina na południu Sycylii. W 1154 roku przeniosła się w pobliże Palermo. Zamieszkała w małej szczelinie skalnej. Żywiła się owocami leśnymi i korzonkami, piła wodę źródlaną. Nieprzyzwyczajona do pustelniczego życia zmarła około 1165-70 roku w opinii świętości. Po kilku stuleciach jej postać znowu pojawiła się na radarze. Pamiętnego roku 1624, gdy od kilku miesięcy swoje żniwo zbierała w Palermo zaraza, Rozalia przyśniła się podobno pewnej chorej kobiecie i myśliwemu dając im dokładne instrukcje gdzie znaleźć jej doczesne szczątki. Nakazała przenieść je do miasta w procesji. Stało się dokładnie według poleceń świętej: myśliwy wszedł na górę na północ od miasta i odkrył w jaskini jej kości. Kardynał Doria wraz z tłumem wiernych przy dźwiękach pieśni Te Deum Laudamus zaniósł je do Palermo i według zaleceń przemierzył je trzykrotnie. Plaga naturalnie za jej wstawiennictwem prawie natychmiastowo ustała. U festinu obchodzone jest z pompą w lipcu. Najciekawszym wydarzeniem jest jednak l’acchianata: 3 i 4 września wierni na bosaka (a niekiedy na kolanach) wchodzą na szczyt Monte Pellegrino, gdzie odprawiana jest msza święta. Z wydarzeniami ma związek anegdota z życia Antoona Van Dijka, słynnego flamandzkiego malarza doby baroku. Miał to nieszczęście być w Palermo kiedy miasto było objęte kwarantanną. Po odnalezieniu szczątków “Małej Świętej” wyczuł zbliżającą się koniunkturę na jej malarskie przedstawienia i wykorzystując swój autoportret rozrysowany dopiero na płótnie namalował „Świętą Rozalię wstawiającą się za nękanym dżumą Palermo” wykorzystując przy tym koncepcję obrazu Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, nad którym aktualnie pracował. Obraz jest do zobaczenia za Wielką Wodą w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Zresztą to nie jedyny raz kiedy van Dijk sportretował patronkę miasta. Szlak pielgrzymkowy na Monte Pellegrino – Scala Vecchia/Nuova Szlak na Górę Pielgrzyma wchodzi w skład większego Intinerario Rosaliae. Zaczyna się w miejscowości San Stefano Quisquina niedaleko Agrygentu skąd do Palermo przeniosła się Rozalia. Łączy dwa ważne miejsca z jej życia – jaskinię gdzie żyła przez 11 lat i drugą, gdzie zmarła. Trasa długości 178 km biegnie ścieżkami mułów, traktami królewskimi i wzdłuż zdemontowanych linii kolejowych. Idea ma przypominać Comino de Santiago de Compostella w Hiszpanii. Zaledwie kilka lat po wydarzeniach związanych z odnalezieniem relikwii zaczęto budować ścieżkę do groty św. Rozalii. Niektórzy autorzy mówią, że utwardzony szlak powstał już między 1638 a 1650 rokiem. Obecny ślad tylko we fragmentach pokrywa się ze średniowiecznym wariantem trasy czyli tak zwanymi Scala Vecchia (pl. “Stare Schody”). Ta została z biegiem lat częściowo zasypana przez rumowiska skalne, częściowo pokryta współczesną asfaltówką. Dzisiaj do dyspozycji jest wręcz luksusowa Scala Nuova (pl. “Nowe Schody”) wyłożona wypolerowanymi kamieniami i bez ani jednego stopnia. Szlak jest jednocześnie forsowny i nie: zależy od pory roku i czy wybieramy nim wejść czy zejść. Droga w dół jest zdecydowanie lżejszą i szybszą opcją podczas upałów. Do przejścia jest niezliczona liczba zygzaków co chwila przecinających drogę z asfaltu. Łączny dystans do przejścia to około 3,7 km, potrzebny czas to orientacyjnie 1,5-2 godziny. Przy prawie pionowej ścianie skalnej warto zwrócić uwagę na otwór będący wejściem do Grotta del Candannato, jednej z łącznie 134 jaskiń krasowych, jakie kryje Monte Pellegrino. Po drodze napotkamy kilka ukwieconych kapliczek przydrożnych poobwieszanych wotami. Kult Rozalii jest wśród starszych palermian wciąż bardzo żywy. Na Primo Pizzo góruje “różowe szaleństwo” jak pisała o Castello Utveggio Simonetta Agnello Hornby. Zaprojektowany w stylu liberty i zbudowany na przełomie lat 20 i 30-tych XX w. przez Giovana Battistę Santangelo dla przedsiębiorcy z Trapani Michele Utveggio zamek mieścił najpierw luksusowy hotel, potem kasyno. W czasie wojny swoją kwaterę mieli w nim Niemcy. W latach 80-tych był tu wydział zarządzania Uniwersytetu w Palermo. Montepellegrino (czasem pisane łącznie) nie jest wyjątkiem jeśli chodzi o niechlubny “zwyczaj” mniej lub bardziej celowych podpaleń, by wyłudzić od państwa odszkodowania. Wzdłuż szlaku pielgrzymkowego widać dosadnie żniwo, które zebrał ogień w latach 2015 i 2016. Drzewa spalone do połowy wysokości straszą zewsząd przyprawiając o ból serca. Po około 2 godzinach wspinaczki dochodzimy do Sanktuarium św. Rozalii na wysokości 429 m n.p.m. Historia tego miejsca sięga średniowiecza. W 1180 roku senat Palermo zlecił budowę kościoła pod wezwaniem Rozalii w pobliżu jaskini i małego bizantyjskiego kościółka, którym opiekowali się mnisi benedyktyńscy, mimo, że Rozalia nie była włączona do tzw. martyrologium rzymskiego. W praktyce oznaczało to, że Kościół oficjalnie nie uznawał ją za świętą, a kult był teoretycznie nielegalny. Kanonizował ją papież Urban VIII dopiero 26 stycznia 1630 roku. Pierwsza pisana wzmianka o pustelni Rozalii pojawia się w 1257 roku w archiwach benedyktynów z La Mortorany. Kult słabł w czasach “tłustych” i rósł w “chudych” w szczególności gdy okolice nawiedzała dżuma. Obecna fasada opierająca się o jaskinię pochodzi już z XVII wieku. W grocie najcenniejsza jest marmurowa rzeźba “Umierająca Rozalia”, którą zaledwie rok po cudownym ustaniu zarazy wyrzeźbił florentyńczyk Gregorio Tedeschi. Złotą sukienkę dostała Rozalia od króla Karola III Hiszpańskiego, który na okoliczność własnego ślubu w Palermo odwiedził sanktuarium. Mało znanym faktem w dziejach tego miejsca jest obecność sanktuarium poświęconego bóstwu kartagińskiemu – Tanit, bogini płodności, księżyca i śniegu. Za marmurowym epitafium znajdował się ołtarz, gdzie składano jej cześć. Grota Rozalii jak wszystkie inne jest krasowa. Specjalny system rynien zbiera wodę i odprowadza ją na zewnątrz. Monte Pellegrino uchroni przed… wrzawą i zgiełkiem miasta Na leniwy niedzielny odpoczynek najlepiej wybrać się na piknik przy platformie widokowej na samym końcu Via Padre Giordano Cascini. Na małym wapiennym wzgórku na wysokości 458 m. n.p.m. stoi na postumencie statua św. Rozalii z brązu. W 1963 roku jej wykonanie zlecił kardynał Ernesto Ruffini z Palermo. Pierwsza Rozalia stanęła już w 1663 roku. Następna autorstwa Rosolino La Barbera w 1750 r. a ostatnia przed obecną w 1880 roku. Wszystkie na skutek uderzeń piorunów traciły głowy. Monte Pellegrino uchroni przed… chorobami cywilizacyjnymi Monte Pellegrino upodobali sobie wszelkiej maści sportowcy. Dwie główne drogi asfaltowe – Via Monte Ercta i Via Bonanno Pietro roją się od miłośników dwóch kółek i joggingu. Trasa MTB i piesza Dzikie Montepellegrino dla rowerzystów górskich, downhillowców i hikerów odnajdziemy na północ od sanktuarium na Cozzo della Mandria i Costa Finocchiaro. Wystarczy podeść jakieś 800 metrów za sanktuarium i skręcić w lewo przy tablicach informacyjnych. Zaczyna się tutaj około 4,5-kilometrowy persorso MTB 1. Zatacza prawie pełne koło i biegnie północną krawędzią Monte Pellegrino. Mniej więcej w 1/4 długości zaczyna się krótki łącznikowy percorso MTB 2. Szlak jest łatwy w kwestii różnic wysokości. Wiedzie przez istną dżunglę, zwłaszcza w okresie wiosennym, gdy wegetacja jest w pełni. Jest jednak jeden mankament – na skutek wspomnianych pożarów część drzew zawaliła się i taranuje ścieżkę. Władzom jakoś specjalnie nie śpieszno usuwać stopniowo szkody, a ludzie od pożarów zdążyli wydeptać małe obejścia. O ile wzdłuż Scala Vecchia nie jest to w ogóle uciążliwe, tak tutaj wydatnie wydłuża się czas przejścia. Niekiedy ścieżki w ogóle nie widać. Ale i tak warto. Po drodze takie obrazki: Na trasie MTB1 są dwa punkty widokowe. Z obu rozciąga się fantastyczny widok na Mondello w dalszej perspektywie i dzielnicę plażową Addaura w bliższej. Dokładnie pod punktem widokowym, zupełnie niewidoczny i niedostępny znajduje się kompleks trzech grot zwany jaskiniami Addaura. Podczas II wojny światowej, w sposób zupełnie przypadkowy, odkryte zostały ryty naskalne. Amerykanie w grotach trzymali broń i amunicję, i na skutek eksplozji odsłonięta została bardzo cenna sztuka naskalna z paleolitu. Na petroglifach widać ludzi podczas jakiejś ceremonii kultowej i wizerunki zwierząt. Kopię można zobaczyć w Museo Regionale Archeologico w Palermo. Przez lata jaskinie nie były zabezpieczone, co doprowadziło do kilku aktów wandalizmu. W 1997 roku teren definitywnie zamknięto ze względu na niebezpieczeństwo zawalenia. Aktualnie trwa przetarg na zabezpieczenie jaskiń. Rezerwat przyrody Monte Pellegrino (wł. Riserva Orientata di Monte Pellegrino) powstał w 1995 roku i nie jest pierwszą formą ochrony tego terenu. Już w XVIII wieku, król Ferdynand III Burbon docenił wartość przyrodniczą tej okolicy. W 1799 roku powstała Real Tenuta della Favorita. W skład wchodziły obszary łowieckie króla i dzierżawy na Monte Pellegrino i terenach bagiennych Mondello. Król zachęcał lokalnych chłopów do rolnictwa eksperymentalnego. Uprawiano m.in. cytrusy, orzechy i sumaki. Obecnie rezerwatem objętych jest nieco ponad 1000 hektarów zarządzanych przez Stowarzyszenie Rangers d’Italia. Znajdziemy tutaj charakterystyczną palmę karłatkę, opuncję figową, kapara ciernistego, kapustę skalną, wilczomlecza Bivona, goździka skalnego, drakiew klifową i gatunek endemiczny – aster Ucria. Stoki pokrywa makia, garig i resztki pierwotnego lasu dębowego. Występuje: dąb ostrolistny, karob, poziomkowiec, wawrzyn, oliwka, szakłak. Najsłynniejszym płazem jest endemiczna ropucha sycylijska. Z ptaków Monte Pellegrino upodobały sobie: płochacz pokrzywnica, świergotek, pokrzewka wąsata, sokół wędrowny, myszołów, pustułka i płomykówka zwyczajna. Z ssaków spotkamy lisy, łasice, norniki apenińskie, króliki dzikie, a w grotach nietoperze. Gdy za punktem widokowym szlak ostro zakręca na południe, ścieżka staje się bardziej odsłonięta i szersza. Kilkaset metrów przed końcem szlaku znajduje się naturalne okresowe Gorgo Rosso. W miesiącach od lutego do kwietnia rozmnaża się w nim ropucha sycylijska (łac. Bufo siculus), niegdyś uważana za podgatunek … Czytaj dalej Monte Pellegrino: milczący strażnik Palermo