TAORMINA: ŚPISZ NA HISTORII I NIE WIESZ

taormina

Ile razy tak się zdarzyło, że przypadkiem odkryto wielki skarb pod tonami ziemi lub gruzu lub co gorsza wbudowany w młodszą, ale równie cenną lub wręcz współczesną budowlę! Pamiętam jak będąc na trasie „Podziemny Neapol” przewodnik opowiadał, że mieszkanka kamienicy znalazła zamaskowane drzwi w piwnicy, wyważyła je i można by powiedzieć weszła do króliczej nory – wyszło na jaw, że to nieznana do tej pory odnoga liczącego kilkaset kilometrów systemu podziemnych korytarza starożytnej metropolii. Czyż nie marzymy wszyscy, że odkopiemy coś cennego i staniemy się sławni i bogaci? Czy wam udało się dokonać takiego odkrycia? Nie tak na poważnie. Na zasadzie, że okazało się później, że świadomie lub nie mieszkaliście na przykład w/nad czymś o dużej wartości historycznej? Jeśli nie, zabawicie się ze mną w małego odkrywcę? Na tapecie Taormina i moje znaleziska.

TAORMINA: GROBOWCE BIZANTYJCZYKÓW

Wiecie, że nawet jadąc do Taorminy autem czy autobusem i nie postawiwszy nawet jeszcze stopy na ziemi dotykacie przebogatej historii? Przekonali się o tym robotnicy pracujący w latach sześćdziesiątych poprzedniego stulecia przy budowie drogi SP10, tej superaśnej serpentyny prowadzącej od poziomu morza na szczyt, gdzie rozłożył się wieki temu grecki Tauromenion. Jakie było ich zdziwienie, gdy podczas robót odkryto w skale cmentarzysko! Okazało się, że pochodzi z czasów Bizancjum. Leży na poboczu jezdni i, co niezmiernie mi się podoba, zostało obsadzone rabatami i punktowo oświetlone. Kto jak nie Sycylijczycy dbałby lepiej o własną spuściznę! Tymczasem, turystom jakby nie po drodze…

taormina
Tombe Bizantine.

TAORMINA: IZYDA CZY ZEUS?

Moje osobiste odkrycie, niestety post factum. I nie ważne, że zawsze staram się czytać przed każdym wyjazdem. Tym razem jakoś mi to umknęło, może źródła o kant d… potłuc, a może człowiek zaaferowany mnogością doznań pominął w ferworze zwiedzania. Będąc już w domu, zajrzałam do niezastąpionego Petera Zralka szukając coś na temat Pankracego, patrona miasta, i czytam:

… kościół pw. św. Pankracego. Budowlę wzniesiono na ruinach antycznej świątyni egipskiej bogini Izydy, poskromicielki Ciemności Nocy (albo Zeusa Serapisa).

Wait a  minute! Przecież ja tam byłam. Lepiej, dwa kroki od Pankracego spałam. Jakaś zapadka w mózgu zaskoczyła i uruchomił się mój uśpiony instynkt szperacza. Od razu rzuciłam się do komputera i podczas przekopywania gigabajtów zdjęć wygrzebałam jedną jedyną fotkę cykniętą zupełnie bezrozumnie. Zdjęcie „bloków izodomicznych”, cokolwiek to znaczy, które wbudowane zostały później w południową i północną ścianę dzisiejszego kościoła. Tak czy inaczej miło było się dowiedzieć, że codziennie patrzyłam z balkonu na pozostałości po antycznej budowli poświęconej synkretycznym bóstwom okresu hellenistycznego, a nawet na niej spałam. Fundamenty świątyni Izydy i/lub Zeusa (inskrypcje świadczą o obu wezwaniach) są w większości pod ziemią. Między innymi pod moim lokum The Dolphins Guesthouse na Vico B di via di San Pancrazio (skądinąd polecam – autentyczny włoski dom, może bez luksusów, za to z kuchnią i w rozsądnej cenie, w sam raz dla pół-backpackera jak ja). Sam XVI-wieczny kościół godny jest odwiedzin. Choćby ze względu na fakt że mieści rzeźbę św. Piotra Apostoła, który, według legendy, posłał do Taorminy Pankracego, i kazał mu szerzyć nową wiarę (słabo widoczna na zdjęciu, za figurą Chrystusa).

taormina
Przypadkowe zdjęcie, które przedstawia świątynię Izydy i/lub Serapisa.
taormina
Na pierwszym planie powinien być kościół Pankracego a mój lunch przed wejściem na Etnę na drugim.
taormina
Za Chrystusem kryje się św. Piotr.

TAORMINA: AGORA/FORUM

Obecny obszar najmniejszego placu Taorminy, Piazza Vittorio Emanuele II to grecka agora przebudowana mocno przez Rzymian. Tutaj trudno nawet jest sobie wyobrazić, że tędy przechadzali się mieszkańcy starożytnego polis – zabudowa współczesna jest taka gęsta. O zrobieniu poglądowego zdjęcia nie ma mowy. Palazzo Corvaja „psuje” wszystko, aczkolwiek jest to cennym przykład średniowiecznego dorobku miasta.

taormina
Pałac Corvaja stoi na agorze/forum. Dziedziniec.

TAORMINA: ODEON

Pewnie przy rzymskim forum stał odeon teraz schowany za kościołem św. Katarzyny. Teatr grecko-rzymski w Taorminie każdy zna z prospektów reklamowych. Odeon z czasów cesarza Oktawiana Augusta pozostaje w cieniu. Jest nieporównywalnie mniejszy i mniej okazały. Z zasady. Tu odbywały się spektakle muzyczne i recytacje poezji antycznej, więc „wymagania sprzętowe” były inne. Obiekt musiał być bardziej kameralny. Mogło w nim zasiąść tylko około 200 widzów. Widownia o podobnym amfiteatralnym kształcie dla odmiany musiała być przykryta płachtą, co poprawiało słyszalność. Zresztą stąd nazwa odeon od łacińskiego audio, audire, co tłumaczy się słyszę, słyszeć (kurcze do dziś pamiętam, że zawsze podaje się 1 os. l. poj. i  bezokolicznik, dobra szkoła procentuje, blog i czytelnicy korzystają). Zbudowany z dużych glinianych cegieł połączonych zaprawą z wapna miał trzy zasadnicze części: cavea (widownia) z pięcioma sektorami i klatkami schodowymi, scenę i orkiestrę. Przy scenie przylegającej prawdopodobnie do świątyni poświęconej Afrodycie znajdowało się małe pomieszczenie dla aktorów (przebieralnia?).

Ciekawa jest „kariera” tego miejsca. Oczywiście zachowały się wzmianki o istnieniu dużego teatru oraz teatru muzycznego w Taorminie. Oba niestety wystawione były na działanie warunków atmosferycznych, czasu i dewastację. Tyle, że z czasem odeon wchłonięty został całkowicie przez późniejszą zabudowę, znalazł się pod ziemią i zniknął z radaru na długie stulecia. Wbrew pozorom mogło mu to pomóc – jest lepiej zachowany.  Dopiero w 1892(3) roku został, jak łatwo domniemać, „odkryty” przez przypadek. Archeolodzy musieli przy tym zburzyć kilka budynków przykrywających ruiny. Odkopany i ogrodzony służy do dzisiaj jako scena dla małych przedstawień, a w czasie świąt Bożego Narodzenia jest tu szopka.

taormina
Odeon.

TAORMINA: CYRK CZY NIMFEUM?

Poczułam się nieswojo choć majaczyło kilka lampek. Obiło mi się to miejsce wcześniej o wzrok na mapie, ale krążąc ciemną nocą po pustoszejącej Taorminie do tego bez okularów nie miałam świadomości, że to właśnie to. Taki  jakby mały skwer długi i dość wąski za otwartą jeszcze kratą kilka metrów poniżej poziomu chodnika. Arkady z cegły w kolorze ochry ciągnące się przez 122 m i 15 m wysokie. Kilka posadzonych palemek, dzika roślinność wciskająca się w wolne przestrzenie między cegłami. Szczerze mówiąc dziwnie to wszystko wyglądało i dawni badacze też przecierali oczy ze zdumienia. Ściany i piwnice otaczających kamienic przez stulecia wchłonęły to coś, co tu kiedyś stało. Szybko zorientowano się, że jest to jedynie skromny fragment gigantycznej budowli. Chyba z braku lepszej opcji przyklejono mu łatkę naumachia. Takie inscenizowane batalie morskie odbywały się w Syrakuzach za rzymskiej bytności w mieście, więc łatwo było zrobić takie założenie co do Taorminy. Historycy mówią na ten typ budowli cyrk wodny. Mniej więcej odbywało się to tak: na scenę wpompowywano wodę, wypływały statki z pełną obsadą i uzbrojeniem i jak łatwo się domyślić dochodziło do starcia ku uciesze gawiedzi (arenę dla takich rozgrywek wraz z basenem gromadzącym wodę zobaczycie w Parku Archeologicznym Neapolis w Syrakuzach). Tylko, że nie trzeba być archeologiem czy historykiem, żeby zakwestionować zasadność takiej teorii. O ile w Syrakuzach teatr rzymski leży na płaskim terenie i dostęp do wody jest łatwy (Rzymianie  odziedziczyli po Grekach akwedukty, ale też sami system rozbudowali), wyobrażacie sobie jak do leżącej na wzgórzach Taorminy wpompować hektolitry potrzebnej wody? Tam nie ma rzeki czy strumienia nawet. Nie mówiąc o akwedukcie. Wody z morza używali? Jak transportowali okręty i machiny wojenne w górzystym terenie? Chyba, że to były tylko pomniejszone modele. Chociaż z drugiej strony mówi się, że bloki na budowę piramid transportowano setki kilometrów. Wcale by  mnie nie  zdziwiło, gdyby Rzymianie byli w stanie wtaszczyć na górę statki. Zwłaszcza, że za panowania cesarza Trajana Taormina była rzymskim portem wojennym. To by nawet grało.

Za nim [cyrkiem] umieszczono wielką cysternę, z której płynęła woda tworząc ckliwą dekorację – z fontannami, rzeźbami itd. (Peter Zralek)

Istnienie cysterny jest możliwe. Takowe często znajdowały się w trudno dostępnych miejscach jak zamki na przykład (w Erice jest „studnia Wenus”), choć nie odkryto, przynajmniej według tego co czytałam, żadnych śladów po niczym podobnym. Przyszło mi na myśl że miejsce mogło pełnić podwójną funkcję i w przerwach między starciami wychodziło się na ploteczki w otoczeniu pięknych pań i panów spoglądających na ciebie z marmurowych posążków skąpiących w słońcu, zieleni i szumie z wodotrysków. Rzymianie, mądrzy ludzie, wiedzieli jak sobie życie umilać. Albo mnie poniosła wyobraźnia byłej-niedoszłej magister archeolog. Byliście tam? Jakie macie koncepcje co tam mogło się znajdować w czasie rzymskiej cywilizacji?

taormina
Miejsce o nieustalonym na 100% przeznaczeniu.

TAORMINA: PERYSTYL PRYWATNEJ  WILLI

Corso Umberto I, oprócz tego, że jest nieznośnie tłoczne i skomercjalizowane, chowa taką małą perełkę – fragment zachowanej mozaiki podłogowej najprawdopodobniej w przedpokoju rzymskiej willi z II wieku n.e. Łączy wzory kwiatowe inspirowane zapewne podobnymi z centralnych Włoch, ale także geometryczne jak np. tunezyjskie swastyki z Sousse.

taormina
Perystyl domu prywatnego gdzieś między ścianami późniejszych budynków.

A jaki skarb udało się wam „odkryć” będąc w Taorminie?

Bibliografia:

W Taorminie i okolicach zobaczysz również: